Moja historia

Kiedy zakochałam się w Bieszczadach?

Pierwszy raz przyjechałem zimą. Było bardzo dużo śniegu. Tam skąd pochodzę zim prawie nie ma, jedynie szron rano na trawie. Pamiętam jak lata temu w moich rodzinny stronach były zaspy na 1m, budowało się iglo i całe dnie spędzało na dworze.

Bieszczady najbardziej zauroczyły mnie swoją ciszą i pięknymi widokami. Jedziesz drogą, same lasy, piękne drzewa, górki i zwierzęta, które się nie kończą. Tutaj każda pora roku jest piękna.

Innych taka pogoda i ciężkie warunki zimą mogą zniechęcić do mieszkania tutaj, ale ja właśnie cenie za to to miejsce. Tutaj człowiek wraca do 'ustawień fabrycznych'. Pierwszy rok był najcięższy i zapamiętam go do końca życia. Ciężkie warunki, zima -20 stopni, lód na drogach, zimno w domu. Takie doświadczenia hartują i pozwalają docenić wygodne życie w mieście. 

Mimo trudności to jest moje miejsce na ziemi, to tutaj mogę się rozwijać i pracować przy ziołach i naturze.

Sylwia z Natura Nam Dała

WSZYSTKO CO POTRZEBUJEMY NATURA JUŻ NAM DAŁA

Powrót do blogu